poniedziałek, 21 września 2015

Small upgrade: Sierpień, Wrzesień

 W tym roku udało mi się spełnić jedno z moich marzeń, a mianowicie odwiedzić Wielką Brytanię. Wyjechałam na trzytygodniowy obóz językowy do Brighton, gdzie poznałam wiele niesamowitych, inspirujących ludzi. Oczywiście nie obyło się bez (obowiązkowej!) wizyty w ogromnym plastyku, który codziennie mijałam po drodze do domu. Podczas upragnionych zakupów, (które trwały wieczność, bo oczywiście nie mogłam się zdecydować xd) nabyłam akwarele, kilka pędzli i szkicownik na spirali, z kartkami o dużej gęstości. 
Widoki wszędzie były niezwykle inspirujące, ponieważ Brighton to miasto nadmorskie. Wszystko, od zwykłych kamieni na plaży do malowniczych klifów, zachęcało do tworzenia.

Poniżej przedstawiam kilka prac namalowanych zakupionymi akwarelkami. 


Plaża w Hove, niedaleko szkoły językowej. Praca została namalowana w plenerze.


Klify, Marina. Praca namalowana ze zdjęcia po powrocie do Polski.


Widok szkoły językowej w Brighton, od strony ogrodu. 
Praca namalowana ze zdjęcia po powrocie do Polski.


Blowek- youtuber. Praca namalowana w GB ze zdjęcia, z instagrama Karola.


Jestem Kasia- Blogerka. Praca namalowana ze zdjęcia z instagrama Kasi.

W tak zwanym międzyczasie na facebooku wybiło 1200 łapek w górę, za co serdecznie wam  dziękuję. Mam nadzieję, że oglądanie moich amatorskich prac daje wam tyle samo przyjemności co mi tworzenie ich <3


We wrześniu, aby nie zwariować od nauki do maturki, od czasu do czasu coś stworzyłam. W tym przypadku miałam niezwykłą ochotę na suche pastele. Znowu pomocną inspiracją stały się fotografie przepięknej, kamienistej plaży w Brighton, w której się po prostu zakochałam :3


Plaża w Brighton. Rysunek z fotografii. Suche pastele.

 Jeżeli ciekawi was więcej szczegółów wizyty w GB, albo interesują was zdjęcia jakie robiłam, serdecznie zapraszam na mojego instagrama: https://instagram.com/raspberriesblueberries/ 

XOXO




poniedziałek, 13 lipca 2015

Ezio Auditore da Firenze



Etapy pracy:

29.08.2014

 15.06.2015

 10.07.2015

 12.07.2015 


Informacja o rysunku:

format: A3
technika i przybory: kredki ołówkowe koh-i-noor progresso i polycolor, BIC, ołówki od 3H-6B (schemat, linex, BIC)
wzorowane na podstawie zdjęcia: [link] 

niedziela, 31 maja 2015

Hairstyle

Czas leci bardzo szybko w 2 liceum, ani się obejrzę, a tu mija miesiąc od ostatniego posta. Szybko nadrabiam te "drobne" zaległości :D i wracam do nauki. Na szczęście jeszcze tylko miesiąc.



Kredki BIC, ołówki HB i 4B

niedziela, 26 kwietnia 2015

Chusteczkowa wiosna

Jak tam wasze nosy tej wiosny? ;)

Pszedstawiam szybki art w dwóch wersjach kolorystycznch. 
Która bardziej przypadła Tobie do gustu? 



niedziela, 19 kwietnia 2015

Oko, olimpiada ekologiczna i ...




Ostatni mój rysunek jak widać nie jest zbyt pokaźnych rozmiarów. Chciałam narysować coś małego co pozwoli mi skończyć pracę jeszcze tago samego dnia.




Przed przeczytaniem tego tekstu zapoznaj się z jego dlugością i przygotuj na masę błędów! ;)


Cześć!
   Wpadam do was z relacją z wczorajszego zakręconego dnia. Jeszcze nigdy, jak siedemnaście lat żyję, moje 28 godzi  nie było tak emocjonujące.
Czystym przypadkiem udało mi się dostać do etapu wojewódzkiego Olimpiady Wiedzy Ekologicznej. Caly poprzedni tydzien spedziłam nad testami z ubiegłych lat, książkami, atlasami przyrody, ale jak się potem okazało mój tydzień nauki był kroplą w morzu w porównaniu z tym jak się przygotowywali inni. Spotkałam kilka osób, ktore tak jak ja czyly się tak zupelnie zbędne i przypadkowe. Przynajmniej nie czułam się odosobniona. Część pisemna rozpoczęła się o godzinie 10 w Łodzi. Moje imię i nazwisko oraz imiona mojej znajomej i znajomego zostały wywołane już na samym początku. Pech chciał, że pani usadziłam mnie w drugim rzędzie. Nic nie szkodzi pomyślałam, przynajmniej widziałam co jest napisane na banerach o parkach krajobrazowych w województwie Łódzkim. Nic co tam było niestety nie pomogło w odpowiadaniu na 50 pytań. Duża sala wykładowa była cała pełna. Na oko około 60-70 osób, wśród nich była szczęsliwa 12, która miała przejść do testu ustnego. Nie oszukujmy się nie miałam szans. Siedziała tam śmietanka województwa. Niesamowite osoby z pasją nauki, zebrane tylko po to żeby napisać test i z nerwami napiętymi jak struny czekać na ostateczny werdykt: kto przejdzie dalej. Szczerze to miałam mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie by było zdobyć tą wystarczajęca ilość punktów i trafic do ustnego. Zawsze jakieś wyróżnienie. Jednak z drugiej strony nie wygląda to tak pięknie, przecież to również ogromny stres. Napisałam wyjątkowo szybko. Miałam głęboką nadzieję, że nie przejdę.


Teczka z testem.


   Po wypasionej kanapce, pół litra wody, wykładzie na temat zrównoważonego rozwoju na świecie na oko 40-letniego gościa z fajnym poczuciem humoru, na drzwi sali wykładowej została wywieszona lista. Od razu zbiegł się tłum, żeby zaspokoić swoją ciekawoś i znaleźć odpowiedzi na pytania: przeszedłem czy nie przeszedłem, zdążę na obiad czy nie itp. Kiedy udało mi się dostać do magicznych kilku plam tuszu na posklejanych kartkach zdecydowanie za bardzo wybielonego papieru (co na pewno przeczy z logiką zrównoważonego rozwoju szczególnie, że heloł jesteśmy na konkursie ekologicznym), dostrzegłam moje nazwisko i obok niego duża litera D. To mogło znaczyć tylko jedno: dogrywke. Ale, ale dogrywke! Motyla noga będę walczyc na poważnie o ustny, o to żeby być laureatką etapu WOJEWÓDZKIEGO! Serce zaczeło mi bić mocniej, a rece lekko się trzęsły (dla sprostowania i wyjaśnienia sytuacji, rysuję, a to oznacza, że ręce nigdy mi się nie trzęsą, nigdy). Miałam jednak wrażenie, że moja nauczycielka jest bardziej zestresowana niż ja. Dostałam 10 pytań, ja i dwie inne dziewczyny. Wszystkie miałyśmy po 33 punkty. Z nas trzech miały przejść dwie. Skończyłam pierwsza, wyszłam na chwilę do toalety. Wracając słyszę jak pani do mnie woła, że PRZESZŁAM do ustnego. Kolejny przypadek! Jakaś pomyłka! Przecież ja się tam nie nadaję... Szczerze przyznam, że przyszło mi na myśl aby się poddać walkowerem. Widziałam w oczach mojej nauczycielki mieszanke dumy i ogromnego stresu. Ona też się nie spodziewała!
Dostałam naglych palpitacji serca, nigdy przenigdy nie czułam takiego ogromnego stresu.

Test ustny i moje notatki, które baaaardzo się różniły od tego co powiedziałam.

Pozostałe notatki.


   Wylosowałam zestaw 9, usiadłam za stołem, gdzie wszesniej przechadzał się wykładowca, dostaliśmy 5 minut na przygotowanie. Każdy odpowiadał na pytania po kolei. Udało mi się w miarę opanować, ale kiedy usłyszałam jakim językiem mowi moja konkurencja... Przytkało mnie... zaczełam się trząść jak osika. Nie mogłam utrzymać długopisu w dłoni. Zaschło mi w ustach, wypiłam całą butelkę wody. Nikt na całej sali nie opróżnił całej butelki. Tylko ja. Na pierwsze pytanie odpowiadałam chaotycznie. Glos mi drżał, jąkałam się. Później zaobserwowałam, że inni czytają to co sobie zanotowali. Wzięłam z nich przykład i na następne pytanie przygotowałam całą wypowiedź trochę przydługą, bo pani "niemiła" pokazała kartkę KONIEC w trakcie mojej paplaniny. Po 3 pytaniach nastąpiła przerwa aby każdy mógł chwilę odpocząć, albo więcej zanotować. Już wtedy wiedziałam, że jestem zbyt słaba aby dość do ogolnopolskiego etapu. Odpuściłam sobie. Całe zdenerwowanie ze mnie uszło pozostało tylko zmęczenie. Kiedy ten etap się skończył poczułam ulgę. Była godzina 16.00. Produkowaliśmy się 6 godzin. Kilkanaście minut później zostały ogłoszone wyniki. Średnia punktów sędziów została zsumowana z testem pisemnym. Czekałam na moją porażkę. Pierwsze miejsce zajęła Magda ode mnie ze szkoły, czego jej serdecznie gratuluję. Na prawdę no to zasługiwała, gdybyście tylko słyszeli jak odpowiadała! *×* Pierwsze 7 osób przeszło do finału centralnego. Wszyscy byli niecamowici! Ja mam wygodne 10 miejsce, jak w tamtym roku Łukasz. Jestem zadowolona. Nie spodziewałam się, że uda mi się wogóle dojść do ustnego etapu.
  Mieliśmy pewne komplikacje z tym jak wrócić do domu. Ostatecznie przyjechała po mnie ciocia. Po wizycie w jej nowym mieszkaniu, odprowadziła mnie na dworzec Łódź Kaliska. O 19.10 miałam autobus i akurat skonczył się mecz. Wszedzie była policja i faceci w szalikach. Autobusy przepełnione i eskortowane, wulgarne okrzyki. Widać bylo wśród nich jedność. Czekałysmy 15 minut, przyjechał autobus, zaplaciłam za bilet i pojechałam. Po drodze widziałam mojego znajomego jak przechodził na pasach w Pabianicach. Świat jest taki mały. W autobusie chwilę się zdrzemnęłam, potem gawędziłam sobie z starszą panią o jej wnuczku, dzieciach. W sumie mogłabym na tej podstawie książkę napisać. Godzina 20.40, wysiadam na przystanku, idę do biedronki po Kinder czekoladę dla mojego brata na urodziny, stoję przy kasie, otwieram torebkę i ku mojemu zaskoczeniu NIE MA PORTFELA. Przerażenie, dochodzenie, analizowanie nic nie pomogło. Miałam już tak po stresie z tego dnia poszarpane narwy, że nie dawałam rady. Wrociłam do domu przegrzebałam wszystko. Nie ma. Dzisiaj pojechałam po doładowanie do telefonu. Dobra niech stracę dzwonię na infolinię PKS (2,58zł za minutę!!!). Pytam. Pani odpowiada, że nic takiego nie znaleźli. Okradli mnie jak spałam? Wypadł mi zanim zapiełam torebkę? A może wcale go do torebki nie włożyłam? Skoro nie znaleźli to przepadł. Straciłam całą nadzieję. Dokumenty, pieniądze, zdjęcia wszystko poszło się gryźć... Napisałam ogłoszenia na kilki stronach "spotted".
  Dzwonek do drzwi. "Justyna chodź" krzyczy mój brat, jakis pan do ciebie. Co?Przecież nikogo nie zapraszałam w niedzielę... Założyłam kurtkę, vansy i tylko wyszłam z domu już wiedziałam o co chodzi. Powietrze ze mnie uszło. Ten facet trzymał moj portfel. Powiedział, że kolega go znalazł i mu go przekazał. Nigdy go nie widziałam. Podziękowałam mu serdecznie. Byłam bardzo zaskoczona. Przyjechał specjalnie, żeby oddać mi moją zgubę, przez moją nieodpowiedzialność. Z całą zawartością.
Jeżeli Pan to czyta SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!



Morał z tego taki nowe dowody osobiste bez adresu to zło. Ne szczęście miałam w portfelu dowód starego typu, a po nowy od miesiąca jeszcze nie doszłam ;) Moja rada dla was. Umieśćcie w swoich portfelach numer telefonu do was. Oszczędzi to kłopotu i fatygi uczciwym ludziom, którzy mogą go znaleść. Nie należy tracić nadziei!

czwartek, 16 kwietnia 2015

Ed Sheeran







Cześć! ;) Udało mi się skompletować wszystkie zdjęcia z rysowania Eda. Strasznie się przy nim napracowałam. Mam nadzieję, że widać efekt.
Format A3, kredki koh-i-noor